niedziela, 14 października 2012

Rozdział 21 :)

Siemka ^^
Co tam u was? Ja się uczę do biologii i niemieckiego ;_; 
Dziękuję za komentarze! <33 Jesteście po prostu boscy!
Dedykuję ten rozdział mojej przyjaciółce, Marcy <3

Tak na marginesie, co sądzicie o nowej reklamie Pepsi z chłopcami? Bo jak dla mnie zajebista! xD

~~
W stoliku przy łóżku znalazłam stos gazet. Zaczęłam je przeglądać. Znalazłam tam artykuł o jakimś boybandzie. I ON tam był.

*oczami Justine*
Nie mogę w to uwierzyć. Owszem, nie przyjaźniliśmy się już, ale żebym nie skapnęła się, że mój były najlepszy przyjaciel jest teraz megagwiazdą... Hmm...Ja i mój ogar ze światem.
Zaczęłam czytać dalej. Była tam historia zespołu.
Wczytałam się w artykuł, dopóki nie usłyszałam, że z łazienki, a dokładniej z wanny wylewa się woda. Pobiegłam i zakręciłam kran. 
-Cholera! -przeklnęłam po cichu.
Cała łazienka była mokra. Poszłam po szmatkę i starałam się ogarnąć, to co zrobiłam. Gdy już zrobiłam, zdjęłam z siebie ciuchy i zanurzyłam się w letniej już wodzie.
Siedziałam tam chyba z 2 godziny. Gdy już się wymoczyłam, wyszłam i ubrałam się w to:

Wyszłam na miasto w poszukiwaniu pracy.
Nie mogłam nic znaleźć. Po prostu M-A-S-A-K-R-A!
Spojrzałam na godzinę w telefonie. Była 17.00.
W brzuchu burczało mi tak, jak nigdy dotąd.
Zauważyłam Subwaya i od razu udałam się ku barowi.
Zamówiłam kanapkę z kurczakiem. Czekając na posiłek, zauważyłam coś interesującego.

*oczami Ginny*
Całowaliśmy się z Niallem, gdy ktoś nam przerwał.
Poraziło nas światło. Odruchowo odskoczyliśmy od siebie.
Popatrzyłam na postać. Był to policjant.
P: Przepraszam, że przerywam , ale nie można kąpać się w fontannie miejskiej. jest to surowo zakazane!
Popatrzyłam na Nialla i miał taką minę jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem. Miałam podobny wyraz twarzy.
P: Będę musiał was zatrzy...Czekaj ty jesteś Niall Horan z One Direction!
Popatrzyłam na Nialla i wybuchnęliśmy śmiechem.
N: Tak, to ja.
P: Moja córka pana uwielbia!
N: Dziękuję, bardzo mi miło.
P: Mógłbyś mi się podpisać? A całe wydarzenie pójdzie w niepamięć...
Niall uśmiechnął się szeroko i powiedział:
-Oczywiście. Jak córka ma na imię?
P: Peter.
Popatrzyliśmy na policjanta ze zdziwieniem.
Policjant się zaczerwienił i poprawił się:
P: To znaczy...yyy...Hanna.
Niall podpisał się i policjant oddalił się.
Gdy Peter odszedł, wybuchliśmy śmiechem i znowu zaczęliśmy się całować.

*oczami Harrego*
Wziąłem Arię za rękę i popędziliśmy w stronę atrakcji.
Zawsze chciałem tam pójść. Poczuć się jak w jakimś filmie.
Wsiedliśmy w wagonik i wjechaliśmy w tunel.
Na atrakcji byliśmy tylko my.
Jak można było się domyślić, było to starsznie tandetne, więc nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu.
W pewnym momencie jednak zamarliśmy.
Na całej kolejce zgasło się światło i stanęliśmy w miejscu.
Usłyszeliśmy z głośników:
''Przepraszamy, usterki techniczne, postaramy się je naprawić w ciągu godziny''
Po tym komunikacie zapaliły się malutkie lampki, co poprawiło troszkę widoczność.
A: Godziny? Co my tu będziemy robić?
Ja: Chyba mam pewien pomysł. -powiedziałem i uśmiechnąłem się zalotnie. 
A: Tak? A jaki? -odpowiedziała Aria równie zalotnie.
Nic nie odpowiedziałem, tylko zbliżyłem się do jej ust i już po kilku sekundach obściskiwaliśmy się w półciemnościach.

*oczami Sary*
To się nie działo naprawdę. Siedziałam właśnie w stolicy Irlandii z wymarzonym chłopakiem, i na dodatek się całowaliśmy.
Oderwaliśmy się od siebie i Lou popatrzył na mnie i powiedział:
L: Zostaniesz tutaj? Ze mną?

*oczami Zayna*
Nie miałem pojęcia, gdzie Dorii mnie prowadzi. Powiedziała, że to niespodzianka. Ciagnęła mnie chyba przez połowę Dublina.
Weszliśmy w jakąś uliczkę i stanęliśmy przed starą kamienicą.
D: Jak byłam mała, byłam tutaj z rodzicami. To najlepsza pizzeria w jakiej życiu byłam.
Uśmiechnąłem się szeroko i weszliśmy do środka.
Atmosfera była niczym we Włoszech. Usiedliśmy przy stoliku, który był w kącie. Zamówiliśmy jedną dużą pizzę.
Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Ktoś nagle zaczepił mnie. Odwróciłem się i momentalnie mój uśmiech zmienił się z totalną niezręczność.

Dobra 21 :) Jak wam się podoba? Moim zdaniem takie sobie ;o
Mam dla was pytania:
1)Co zobaczyła Justine?
2) Co Sara odpowie na pytanie Louisa?
3) Kogo Zayn i Dorii spotkali w pizzeri?



sobota, 13 października 2012

Rozdział 20 :)


HEEEEJ!♥
Co tamm? U mnie bosko ^.^ Dziękuję za 20 obserwatorów!♥ i oczywiście za komentarze!♥ i jeszcze 3000 wejść!
KOCHAM WAS!



*oczami Justine*
~~
Weszłam do pociągu i zajęłam miejsce. Ubrałam słuchawki i odpłynęłam.

Poczułam, że ktoś mnie szturcha. Otworzyłam oczy i był to konduktor informujący o tym, że dojechaliśmy. Wstałam i zabrałam moje rzeczy. Gdy znalazłam się przed dworcem, usiadłam na mojej walizce i zaczęłam szukać w torbie kartki z adresem nowego domu. Zbierałam oszczędności, choć nie było ich bardzo dużo, starczyło na wynajem jakiegoś mieszkanka na poddaszu.
Znalazłam. Nie chciałam wydawać pieniędzy na taksówkę, więc wsiadłam w metro.
Po 15 minutach wyszłam na powierzchnię. Przeszłam jakąś niecałą przecznicę i znalazłam mój nowy dom. Przede mną stała kamienica.
Moje mieszkanie było na samej górze. Wczłapałam się z moimi gratami i otworzyłam drzwi.



I to całe mieszkanie. Szczerze to myślałam, że będzie to totalna rudera. Zostawiłam walizkę w sypialni. Wyszłam na taras.
Było tam pięknie. Przed kamienicą znajdował się przepiękny park, a obok przedszkole. Okolica zdawała się być przyjazna.
Nalałam wody do wanny. Czekając aż się wypełni, rozejrzałam się dokładnie po pomieszczeniach. Mieszkanie nie było nawet do końca posprzątane. Tak jakby mieszkał tu jakiś przestępca i musiał szybko wyjechać. W stoliku przy łóżku znalazłam stos gazet. Zaczęłam je przeglądać. Znalazłam tam artykuł o jakimś boybandzie. I ON tam był.

*oczami Sary*
Czy on powiedział, że jestem wyjątkowa? I bał się, że mnie straci? Jaki on słodki.
Uśmiechnęłam się. Nie wiedziałam co mam powiedzieć.
Wpatrywałam się w jego piękne niebieskie oczy. Nachyliliśmy się się do siebie tak, że nasze usty były już od siebie dosłownie kilka milimetrów. Czułam jego oddech. Gdy nasze usta już prawie się zetknęły, zabrzęczał mi telefon. Momentalnie odskoczyliśmy od siebie. Zrobiliśmy się cali czerwoni. Nerwowo zaczęłam szukać w torebce telefonu. Ah, te kobiece torebki, nigdy nic nie można znaleźć. Chyba po 7 sygnale znalazłam telefon. To była Alyssa. 
A: I jak ci poszło? -spytała zaciekawiona.
Ja: No jest okej. -powiedziałam i popatrzyłam na Lou, który wpatrywał się w ziemię.
A: Co tak dziwnie mówisz?
Ja: Sorki, Al ale nie mogę gadać. Mogę oddzwonić później?
A: No, ale..
Rozłączyłam się. Al była moją przyjaciółką, ale żeby dzwonić w TAKIM momencie?

*oczami Louisa*
A było tak blisko... Cholerny telefon.
Gdy zadzwoniła jej komórka odskoczyliśmy od siebie. Ja od razu popatrzyłem w ziemię. Jednak chciałem to zrobić, więc nie dałem za wygraną. Gdy tylko się rozłączyła, powiedziałem:
-Wszystko ok?
S: Tak...
Ja: Wiesz...Może dokończylibyśmy to co nam przerwano?
Sara uśmiechnęła się i zbliżyła się do mnie. Objęła moją twarz swoimi dłońmi i pocałowaliśmy się. W tym momencie nie obchodziło mnie czy paparazzi zrobią nam zdjęcie. Czy tabloidy napiszą, że jestem dupkiem. Wszystko to miałem gdzieś. Liczyła się dla mnie tylko ta chwila. 

*oczami Arii*
Dostałam sms od Ginny, że idą na miasto. Popatrzyłam na Harrego i w tym momencie on obrócił swoją głowę i patrzyliśmy sobie w oczy.  Gdy spojrzenia się spotkały od razu się uśmiechnęliśmy.
H: Mam pomysł.
Ja: Jaki?- spytałam zaciekawiona.
W tym momencie Hazza wstał, podał mi rękę i powiedział:
-Chodź!
Bez zastanowienia chwyciłam jego rękę. Nie puszczając jego dłoni szliśmy ulicami stolicy Irlandii. Nic nie mówiliśmy. podziwialiśmy tylko piękne miasto. Doszliśmy pod wesołe miasteczko.
H: Chętna? - powiedział i wskazał na rollercoster.
Uśmiechnęłam się szeroko.
Ja: Nie będziesz się bał? 
H: Przy tobie nigdy!- posłaliśmy sobie uśmiechy i ruszyliśmy stanąć w kolejkę.
Wyszliśmy z kolejki i kręciło nam się tak w głowie, że musieliśmy usiąść. Poslziśmy jeszcze na wiele innych atrakcji.
 Potem jednak odpoczeliśmy przy jednej budce. Zamówiliśmy po shake'u. Dawno się tak dobrze nie bawiłam. Było naprawdę fajnie.
Harry popatrzył na mnie i powiedział, że została jeszcze jedna atrakcja.
Ja: Jaka?
Uśmiechnął się zalotnie i pokazał palcem na namiot z napisem ''tunel miłości''.

*oczami Zayna*
Siedzieliśmy z Dorii w pokoju i rozmawialiśmy. Była naprawdę super dziewczyną. 
D: Dobra czas się ogarnąć. -wstała, wzięła ręcznik i poszła do łazienki.
Po chwili Dorii wyszła cała mokra tylko w ręczniku.
Popatrzyłem na nią zalotnie.
D: Zapomniałam ciuchów, zboczuchu!
Uśmiechnąłem się i powiedziałem:
Z: Jak dla mnie tak jest dobrze.
Wywróciła oczami i powiedziała, że zaraz wraca.
Faktycznie wyszła po jakiś 10 minutach ubrana w to:


Nie wiem jak, ale zdążyła wysuszyć burzę swoich blond włosów i jeszcze się pomalować.
D: To co idziemy?

*oczami Ginny*
Hmm...Biedna Sara. Było widać, że podoba jej się Louis. Ale w sumie pobiegł za nią, więc nie była mu obojętna... Nieważne. Nie będę się mieszać w nie swoje sprawy. Przynajmniej dowiedziałam się dlaczego tak mierzyli nas wzrokiem.
Siedzieliśmy już tylko w trójkę. Niall, Liam i ja.
L: No cóż...Ja już może wrócę do hotelu.
Ja: Nie chcesz zostać?
L: Nie..Jestem zmęczony. Pójdę odpocząć.
Ja: Okej, to na razie.
Pożegnaliśmy się z Liamem.
Zostaliśmy sami. Ja i Niall. 
N: Hej, a tak w ogóle to gdzie Hazza i Aria?
Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
Ja: Kto to wie?
Dostaliśmy nasze zamówienie i od razu je skonsumowaliśmy.
Zbliżała się 23.00. Na deptaku zaczęło się robić coraz puściej.
Niall nagle wstał i podał mi rękę. Wzięłam ją i on poszedł przed siebie. Nie wiedziałam o co chodzi.
Ja: Niall, gdzie ty mnie ciągniesz?
N: Na małą kąpiel!
Zatrzymałam się i powiedziałam stanowczo:
Ja: Oj nie! Nie ma mowy!
N: Nikt cię nie pyta o zdanie!
Wziął mnie na ręce i szedł dalej.
Doszliśmy do fontanny i bez zastanowienia wskoczyliśmy do niej. Zaczęliśmy się chlapać i śmiać. Przemoknięci do suchej nitki wyszliśmy z fontanny i usiedliśmy na ławce. 
Ja: Wariat z ciebie!
N: Ale twój wariat!
Nachyliliśmy się do siebie i nasze usta zetknęły się.
Czułam dokładnie to samo co podczas naszej pierwszej randki.
Siedzieliśmy cali mokszy i całowaliśmy się.
Znowu poczułam w sobie ciepło.
Pocałunki przerwało nam światło wykierowane w nasze twarze.

Dobra jest dwudziestka ;) jak dla mnie dość nieudana... ale już niedługo będzie się działo... xd

1) Kogo Justine zobaczyła w gazecie?
2) Czy Louis i Sara będą razem?
3) Co się stanie w ''Tunelu Miłości''? (bo na pewno coś się stanie) Jakieś propozycje? ^^
4) Dokąd pójdą Dorii i Zayn?
5) Co/kto przerwał pocałunki Nialla i Ginny?

Zostawiam was z tymi pytaniami :3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 12 października 2012

Rozdział 19 :)

No hej! <3
Więc tak miałam 4 komentarze pod osiemnastką <za co bardzo dziękuję>, nie będę kłamać, oczekiwałam chociaż 5 ;) Ale zdałam sobie sprawę, dlaczego tak mało... Napisałam, że zatańczę dance hall w miniówce! Też bym nie chciała oglądać mojego tłuszczu w mini spódniczce xD No, ale na serio to bardzo dziękuję moim stałym czytelnikom i odwiedzającym! :) Dzięki wam chcę mi się pisać! :D

W rozdziale 7 przedstawiłam nowe bohaterki, Sarę i Justine.
Sarę już znacie, więc nadszedł czas na wprowadzenie Jus. Dla przypomnienia:

Justine (18 lat)
Kreatywna i ambitna dziewczyna. Wiele w życiu przeszła, jednak stara się o tym zapomnieć i cieszyć się życiem.

*od autora <jak to brzmi xd>*
~14 lat temu~
W małym parku w mieście Wolverhapton, bawiła się dwójka najlepszych przyjaciół. Chłopiec i dziewczynka. 
D: Liam, obiecasz mi, że zawsze będziemy się trzymać razem?- powiedziała czterolatka.
C: Obiecuję. Już na zawsze. 
I oddali się dalej zabawie w piaskownicy.

*oczami Justine*
~rok 2012~
Jest 31 października, Haloween. Co za tym idzie moje 18 urodziny.
Wreszcie. Wreszcie uwolnię się od tych awantur. Od tych kontroli i kazań. Wreszcie wyjeżdżam.
Spakowana byłam już od 17 urodzin. Czekałam tylko na osiemnastkę, żeby legalnie móc się wyprowadzić.
Rano obudził mnie budzik o 4.30. Szybko go wyłączyłam, żeby nikt się nie obudził. Ubrałam się:

Dopakowałam moje rzeczy.
Wzięłam moją walizkę i wyszłam z domu.
W pokoju nic nie zostało, tylko list, że wyjeżdżam i że ich nienawidzę. Przed moją kamienicą stała już taksówka. Odwiozła mnie na dworzec. Czekając na pociąg, rozmyślałam o moim życiu. Wróciły wspomnienia. Kiedy mama jeszcze żyła, a ja posiadałam najcudowniejszego przyjaciela na świecie. Mama umarła jak miałam 10 lat. Od tego czasu wszystko zaczęło się sypać. W sumie to ja zaczęłam się sypać. Z wesołej i energicznej dziewczynki, zmieniłam się zgorzkniałą nastolatkę, która na wszystko narzeka. Niedoceniałam tego, co miałam. Zrozumiałam to o wiele za późno, gdyż dopiero gdy to wszystko straciłam.
Przez 2 lata zdążyłam zaliczyć 2 razy odwyk, wylądowałam w izbie wytrzeźwień chyba z pięć razy, a raz nawet spędziłam noc w areszcie. A to wszystko przez ból i smutek. Od roku w ogóle nie piję, nie biorę.
W całym moim życiu natrafiłam na naprawdę wiele przeszkód, jednak zdałam sobie sprawę, że najbardziej brakuję mi po prostu bliskiej osoby. 
Dobra, koniec tego rozczulania się nad sobą.- pomyślałam.
Wstałam z ławki i wzięłam mój ''dobytek'', na myśli mam telefon i deskorolkę oraz walizkę i poszłam do kasy, gdzie kupiłam bilet.
''Pociąg poranny do Londynu odjedzie za 10 minut z peronu nr 2''.
Usłyszałam to i popędziłam na peron 2. Weszłam do pociągu i zajęłam miejsce. Ubrałam słuchawki i odpłynęłam.

*oczami Louisa*
Szliśmy wszyscy przez Dublin. Poczułem ludzkie spojrzenia, które wręcz wlepiały się we mnie. Ok, byliśmy sławni itp. ale nigdy nie było tak jak teraz. To było po prostu dziwne.
Weszliśmy do knajpki i usiedliśmy. Zauważyłem, że kasjerka również się na mnie gapi. Nie mogłem już wytrzymać. Podszedłem do kobiety i spytałem się:
-Przepraszam, ale dlaczego pani mi się tak przygląda?
Kobieta nic nie odpowiedziała, tylko podała mi gazetę.
Na pierwszej stronie widniał tytuł:
''Louis Tomlinson zdradza Eleanor Calder!''
Uszczypnąłem się, żeby sprawdzić, czy to nie sen.
Choć miałem złe przeczucie czytałem dalej artykuł.
''(...) kilka dni temu w domu przyjaciółki chłopaków z One Direction odbyła się impreza. Było na niej mnóstwo pięknych dziewczyn. Najwidoczniej Louis nie mógł się oprzeć jednej z nich.''
COOOO? O co chodzi? Popatrzyłem na dół strony, a tam moje zdjęcie jak całuję Sarę. SKĄD ONI JE WZIĘLI?
Po zdjęciem znajdował się jeszcze podpis: ''Co na to Eleanor?''
Myślałem, że zemdleję. W tym momencie mój telefon zabrzęczał.
Domyśliłem się kto to. Przełknąłem ślinę i odebrałem.
Ja: H-halo?
E: Co ty sobie wyobrażasz, dupku?! 
Ja: El..Pozwól mi wyjaśnić.
E: Nie ma co wyjaśniać! 
Ja: Ale mnie z nią nigdy nic nie łączyło i nie będzie łączyć!-krzyknąłem.
E: To koniec, Louis.- rozłączyła się.
Odwróciłem się, a za mną stała ona. Sara. Po jej policzkach ciekły łzy. 
Ja: Sara, ja...
Dziewczyna uciekła. Wybiegłem z knajpki, ale jej już nie było.
Usiadłem przed barem. Co ona tu robiła? Przecież miała być w Londynie. Nie przychodziłem nawet na Baker Street, żeby na nią nie trafić. Wiem, żałosne i dziecinne, ale po prostu było mi strasznie głupio. Sam nie wiedziałem, co do niej czuję.
Bo na pewno coś czułem. Jak się całowaliśmy...nie da się tego opisać. A El znam już bardzo długo, jesteśmy...byliśmy ze sobą prawie 2 lata. Ale tak naprawdę, to od kilku miesięcy zaczęło się sypać. Co ja zrobiłem? Nie chciałem nikogo ranić, dlatego nie powiedziałem El o pocałunku, a Sarze zaproponowałem przyjaźń. Wyszło jednak zupełnie na opak. Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić, ale wiedziałem że coś muszę. Wstałem, więc i zacząłem jej szukać.

*oczami Sary*
Przyjechałam tu tylko po to, żeby wyjaśnić...no wiecie...
Moje serce, które i tak było już osłabione to granic możliwości,
pękło. A to tylko przez jedno zdanie:
 ''Ale mnie z nią nigdy nic nie łączyło i nie będzie łączyć!''.
Wiedziałam, że ma dziewczynę i z nią nie zerwie. Jednak ćwiartka mnie wierzyła, że może kiedyś będziemy razem. Wiem, naiwne i żałosne. Rozmyślenie przerwał mi on.
Zobaczyłam go. Szukał mnie? 
Już wstawałam, żeby odejść, jednak złapała mnie jego ciepła dłoń.
L: Możemy pogadać?
Ja: O czym?
L: Słuchaj, ja..przepraszam, nie chciałem żeby tak wyszło.
Ja: Nic się nie stało. Wiem, że masz dziewczynę... To wszystko moja wina. Jestem tylko błędem w twoim życiu.
L: Nie mów tak. Po pierwsze to ja cię pocałowałem, a po drugie nigdy nie nazwałbym ciebie błędem. Raczej pragnieniem.
Popatrzyłam na niego, w jego piękne niebieskie oczy.
L: Najgorsze w tym wszystkim jest to, że myślałem już, że straciłem najbardziej wyjątkową osobę jaką poznałem.
Ja: El? -spytałam cicho.
Pokiwał przecząco głową.
L: Ciebie.

Dobra jest dziewiętnastka. :) Co sądzicie? Moim zdaniem ujdzie. Trochę takie refleksyjne xD W sensie, że jest dużo myśli bohaterów. 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
!!!

środa, 10 października 2012

Rozdział 18 :)

Heej! <3
Dziękuję za wszystkie komentarze i obserwatorów . :D Jeśli będzie pod tym postem 10 komentarzy to zatańczę dance hall w miniówce xD
Jak chcecie to pytajcie ;D

~~
Po chwili jednak poczułam, że ktoś pociągnął chłopaka z ławki na której wtulona w nieznajomego płakałam.

*oczami Arii*
Przed sobą zauważyłam wkurzonego Harrego.
Wziął chłopaka i już prawie go pobił, jednak wyrwał się i uciekł.
Byłam strasznie wkurzona. Co on sobie wyobrażał? Całował się z jakąś dziewczyną, a mnie nie można się wypłakać jakiemuś chłopakowi? Owszem, było to żałosne, ale po prostu czułam się źle. I to z jego powodu.
Ja: Co ty odwalasz? -krzyknęłam.
H: Co ja robię?! To ty się obściskujesz z jakimś nieznajomym!
Ja: Obściskuję się?! Po prostu musiałam się wypłakać! I nie wiem czy wiesz, ale płakałam przez ciebie!
H: Nawet nie pozwoliłaś mi się wytłumaczyć!
Ja: Czyli to wszystko moja wina, tak? Po za tym co tu wyjaśniać? 
Obściskiwałeś się z przypadkową dziewczyną i to jeszcze kiedy byłam w pokoju obok! -krzyczałam cały czas.
H: Uspokój się i pozwól mi wyjaśnić!- powiedział już trochę spokojniej.
Ja: Nie mam zamiaru ciebie słuchać.
Harry nie zważywszy na moje słowa, mówił:
H: To było fanka, która wdarła się do hotelu. Uwierz mi rzuciła się na mnie i pocałowała!
Tego się nie spodziewałam. Jednak wciąż nie byłam stuprocentowo pewna, czy Hazza mówi prawdę.
Ja: Niby dlaczego mam ci wierzyć?
Harry nic nie odpowiedział tylko pocałował mnie prosto w usta.
Po chwili jednak powiedział:
-Bo cię kocham.
Dobra teraz wierzę.

*oczami Ginny*
Wyszłam z pokoju Hazzy. Przeszukałam cały hotel. Nigdzie jej nie było. Wyszłam na dwór. Od razu moje zmartwienia zniknęły, kiedy zobaczyłam Harrego całującego Arię.
Odetchnęłam. Nienawidziłam, kiedy ktoś się kłócił. A zwłaszcza moi bliscy. Mój telefon zabrzęczał. Był to Niall, który martwił się o mnie. Jakie to słodkie. Pobiegłam do pokoju, gdzie zastałam mojego blondynka.
N: Hej! Gdzieś ty była? Martwiłem się! - powiedział i przytulił mnie.
Ja: A nieważne. Ale wszytko ok.- uśmiechnęłam się i poszłam pod prysznic. Owinięta w ręcznik, zajrzałam przez małe okno.
Na dworze było już widać jesień. Robiło się coraz chłodniej.
Ubrałam się więc ciepło:

Wyszłam i czekał tam na mnie uśmiechnięty Nialler.
Chcieliśmy wyjść gdzieś z wszystkimi.
Zapukaliśmy do Dorii i Zayna, ale powiedzieli że nie idą.
Zakochańce. Poszliśmy po Lou i Liama. Oni wyrazili chęć pójścia z nami. Napisałam do Arii, że idziemy, choć wiedziałam, że raczej nie pójdzie.
Wyszliśmy przed hotel. Szłam z Niallem za rękę. Za nami szli Louis i Liam. Gdy szliśmy deptakiem zauważyłam, że wszyscy się na nas patrzą i coś szepczą. Z początku myślałam, że patrzą na mnie i Nialla, jednak po chwili zorientowałam się, że wcale tak nie jest. Wszyscy przypatrywali się Louisowi.

Dobra jest osiemnastka ;)
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie komentarze! :D

wtorek, 9 października 2012

Rozdział 17 :)

Siemka :)
Wiecie jak was kocham? ;* Dziękuję za aż 10 komentarzy! <3
Więc tak dodałam nową ankietę, więc głosujcie! <--jaki rozkaz xd
Rozdział dedykuję zaaajebistej Oliwii z mojej nowej klasy! :D
Kooocham cię <33
Dziękuję też mojej przyjaciółce Kamci, która wymyśliła jedną scenkę w rozdziale. ;)

~~
Wsiedliśmy w samolot i po 2 godzinach lotu byliśmy już w Irlandii.

*oczami Arii*
Gdy przecisnęliśmy się przez tłum wrzeszczących fanek, wsiedliśmy do auta. Po jakiś 15 minutach dojechaliśmy pod piękny pięciogwiazdkowy hotel. Do rozpoczęcia trasy zostało jakieś 3 dni, więc mogliśmy się jeszcze nieźle zabawić i zrelaksować.
Weszliśmy do recepcji. Razem z dziewczynami usiadłyśmy i poczekałyśmy aż chłopaki załatwią klucze do pokoju.
Dziewczyny już poszły. Ostatni przyszedł Harry. Z dumą pokazał kluczyki do pokoju.
Ja: Czyli rozumiem, że śpimy razem? - uśmiechnęłam się zalotnie.
H: A jakby inaczej?- uśmiechnął się szeroko.
Wsiedliśmy do windy i pojechaliśmy na 28 piętro, które było ostatnie. Hazza otworzył drzwi i powiedział:
H: Panie przodem.
Przed moimi oczami pojawił się przepiękny pokój.

Harry stanął za mną. 
H: I jak?
Odwróciłam się i pocałował Harrego.
Opanowałam się, gdy zdałam sobie sprawę, że mężczyzna, który przyniósł bagaże jest w pomieszczeniu.
Uśmiechnął się zakłopotany i odstawił bagaże.
Poszłam pod prysznic. Wysuszyłam moje włosy i pomalowałam się lekko. Ubrałam się w to:

Wyszłam z łazienki i zastałam coś okropnego.

*oczami Sary*
Hmm... Jak zwykle dzień mijał tak samo. Znowu ja zamykałam knajpkę. Za każdym razem modliłam się, żeby stał tam Louis, ale nigdy tam nie stał. Odkąd wyznałam mu miłość, zaproponował mi przyjaźń, ale od tygodnia nawet się nie pojawił. 
W sumie na co liczyłam? Zawsze mówi się dziewczynie ''zostańmy przyjaciółmi'', ale nigdy tak nie jest. Próbowałam się pogodzić z tym, że najprawdopodobniej już nigdy go nie spotkam.
Było mi trudno. Wszystko mi o nim przypominało. Musiałam zdać sobie sprawę, że on ma dziewczynę i mnie nie kocha. Choć ta prawda była naprawdę bolesna, musiałam ją zaakceptować.

*oczami Ginny*
Bardzo się cieszyłam na ten wyjazd. Czekało nas dużo pracy, ale także dużo przyjemności. Już samo to, że miałam ten sam pokój co Niall sprawiało, że czułam się świetnie. Mieliśmy pokój pod Arią i Harrym. Gdy Niall poszedł się odświeżyć. Usłyszałam krzyk Arii.
Od razu zerwałam się z łóżka. Pobiegłam do ich pokoju i zastałam tam Harrego z jakąś laską. Leżeli razem na łóżku.  Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Nie sądziłam, że Harry może zrobić to Arii.
Wybiegłam na korytarz, ale jej już nie było.
Wróciłam do pokoju, a tam ochrona zabrała dziewczynę.
Harry usiadł na rogu łóżka i powiedział:
H: Myślisz, że będzie mnie chciała wysłuchać?
Nie miałam ochoty na tą rozmowę, ale zrobiłam to dla Arii.
Ja: Więc słucham. Co  się wydarzyło?
Harry opowiedział mi całą historię. Na początku nie wierzyłam mu,
ale popatrzyłam na niego. Był naprawdę załamany. Przyjrzałam się Loczkowi bardzo dokładnie. Nie wyglądał jakby kłamał. Aż mi się go żal zrobiło. 
Ja: No Hazza, nie smuć się. Wiedz, że Aria czuje do ciebie coś naprawdę wyjątkowego. -uśmiechnęłam się lekko, żeby poprawić mu humor. Jednak z jego zielonych oczu popłynęły tylko łzy.
Ja: Posłuchał, weź sobie jakieś tabletki uspakajające czy coś, a ja jej poszukam.
H: Nie będę brać żadnych leków. Idę jej szukać!
Ja: I tak musi to najpierw przemyśleć. Ja jej poszukam i z nią pogadam. 
Chłopak spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
Ja: Harry uwierz. Znam ją od przedszkola.
Ta informacja chyba go przekonała, gdyż dał za wygraną.

*oczami Arii*
Jak on mógł mi to zrobić? Żeby całować się z dziewczyną, kiedy twoja dziewczyna jest w pokoju obok.
Wybiegłam z pokoju ze łzami w oczach. Weszłam do windy. Było tam dwóch chłopaków. Na oko wyglądali na jakieś 20 ileś lat. Całowali się. Byłam tolerancyjna. Jak dla mnie miłość to miłość.
W tym momencie zazdrościłam im. Mimo wielu sprzeciwów są ze sobą i to szczęśliwi. Wyszłam z hotelu. Usiadłam na ławce po drugiej stronie ulicy. Zaczęłam płakać. Nie to złe słowo...raczej wpadłam w totalną rozpacz. Nie wiedziałam co myśleć. Osoba, którą kocham obściskiwała się z jakąś dziewczyną. Przez mój płacz nie zauważyłam kiedy dosiadł się do mnie pewien chłopak.
C: Hej, dlaczego płaczesz?
Ja: To nic.
C: Wiem, że to nie moja sprawa, ale...
Ja: Mam po prostu mętlik w głowie...
C: Życie to nie bajka, co?
Ja: Bajka, ale nie zawsze ze szczęśliwym zakończeniem.
C: Dobrze powiedziane.
Ja: A co tu tak w ogóle robisz?
C: Nie mogłem przejść obojętnie koło płaczącej dziewczyny.
Sugeruję swoje ramię. - uśmiechnął się.
Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale przytuliłam go i zaczęłam płakać. Po chwili jednak poczułam, że ktoś pociągnął chłopaka z ławki na której wtulona w nieznajomego płakałam.

Moje pytania:
Jak myślicie kogo Aria zobaczy?
Co się stało z nieznajomym chłopakiem?
Czy Aria pogodzi się z Harrym?
Jak uda się trasa? Co z Sarą i Louisem?
Odpowiadajcie w komentarzach! :D


niedziela, 7 października 2012

Rozdział 16 :)

Hej, hej heloł! <3
Co taam? Jestem w świetnym nastroju, bo ogarnęłam że jeszcze ktoś czyta tego bloga, nie licząc moich przyjaciółek xd
Więc tak ten rozdział dedykuję Marii <3 
Poszłyśmy do innego gima i mi jej brakuję ;c
No, ale cóż rozdział 16 :)

~~
 Potem popatrzyłam przed siebie, a tam stał on. Louis.

*oczami Louisa*
Od tego pocałunku nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić.
Widziałem już El i nawet się całowaliśmy.
Jednak, gdy to robiliśmy nic nie czułem.
W przeciwieństwie do pocałunku z Sarą.
Brakowało mi tego ciepła. Jak mogę tak dużo myśleć o kimś, kogo ledwo znam?
Rozmyślałem, idąc ulicami Londynu. Nawet nie wiem kiedy trafiłem pod kawiarnię Sary. 
Zobaczyłem ją, a ona mnie.
Wpatrywaliśmy się w siebie bez słowa.

*oczami Sary*
Po co tu przyszedł? Gapił się na mnie, a ja na niego.
Miałam ochotę rzucić mu się na szyję, ale stwierdziłam, że to by było nie na miejscu. Po za tym chcę być silna.
Wpatrywaliśmy się w siebie bez słowa.
Ciszę przerwał on:
L: ymm...Hej. Chciałem cię przeprosić.
S: Ale za co? -wymamrotałam.
L: No wiesz... Za to wczoraj...Za ten pocałunek i w ogóle...
Widziałam, że było mu się ciężko wysłowić.
Nie chciałam go męczyć więc mu przerwałam:
-Nie ma sprawy.- uśmiechnęłam się sztucznie.
Widać było, że mu ulżyło, że nie musi rozmawiać na ten temat.
L: Hej może spotkali byśmy się kiedyś? Tak jak przyjaciele...
S: Chętnie.
Louis pożegnał się ze mną i odszedł.
Jak można przeprosić dziewczynę za to, że się ją pocałowało?
To tak jakby powiedział:
''Sorry pocałowałem cię, ale już nigdy więcej tego nie zrobię''.
W sumie chciałam być dla niego kimś więcej niż przyjaciółką.
Ale to, że zaproponował przyjaźń musi mi wystarczyć.

*oczami Arii*
Minął tydzień od imprezy. Zbliżał się nowy miesiąc, co oznaczało nową trasę koncertową. Moją pierwszą trasę! 
Bardzo się podjarałam tą informacją. Tańczyłam już na treningach i byłam gotowa na występy. Między mną Harrym było naprawdę cudnie. Spotykaliśmy się na randki i było baardzo romantycznie.
Dorii z Zaynem też się dobrze układało. Tak samo Ginny i Niallowi. Po prostu byłam szczęśliwa.
*dzień wyjazdu*
Byłam już spakowana i czekałam już tylko na Hazzę.
Ubrana byłam w to:

Nie obyło by się bez kazań taty o tym, jak mam się zachowywać.
Cieszyłam się na ten wyjazd.
W drzwiach stanął Harry. Przytuliliśmy się na dzień dobry.
Wziął moje walizki i zapakował do auta.
Tata przytulił mnie z kolei na do widzenia.
Potem zwrócił się do Harrego:
-Opiekuj się nią, dobrze?
H: Oczywiście, panie Sheperd. -uśmiechnął się szeroko.
Już mieliśmy wsiadać kiedy wybiegł Leo.
Przytulił nas i życzył udanego występu.
-Będę tęsknić. -powiedziałam.
Pojechaliśmy z Hazzą na lotnisko i tam zastaliśmy już wszystkich.
Wsiedliśmy w samolot i po 2 godzinach lotu byliśmy już w Irlandii.

Taki krótki ;p Trochę nudny, ale jest :)
Więc jak myślicie?
Czy Arii i reszcie dziewczyn uda się występ?