wtorek, 25 września 2012

Rozdział 9 :)

Hej, hej! ;D
Dzięki za wszystkie komentarze! ♥ 
Naprawdę Was kocham! ♥
W tym rozdziale pojawi się nowa bohaterka o której już pisałam(Sara).
Jeśli macie do mnie jakieś pytania (o bloga lub o mnie) to pytajcie mnie na: http://ask.fm/TheMrsHazza
:)

Rozdział 9
~~
Chcwyciłem ją za rękę i zaprowadziłem do auta.
*oczami Ginny*
To było najcudowniejsza randka na jakiej w życiu byłam.
Niall wziął mnie za rękę i wsiedliśmy do auta.
Jechaliśmy i rozmawialiśmy.
Nawet nie wiem kiedy podjechaliśmy pod mój dom.
Niall wysiadł i pomógł mi wyjść.
Podeszliśmy pod moje drzwi.
N: Dziękuję za wspaniałą randkę.
Ja: To ja dziękuję. To co zrobiłeś było niesamowite.
Nigdy się tak dobrze nie bawiłam.
Mówiąc to coraz bardziej zbliżaliśmy się do siebie i w końcu się pocałowaliśmy.
Nie wiem dlaczego, ale gdy się całowaliśmy w moim ogrodzie włączyły się zraszacze. Chyba było jakieś zwarcie.
Mimo to nie przestaliśmy się całować. Byliśmy cali mokszy.
Oderwaliśmy się od siebie i powiedziałam:
Ja: Poczekaj...zaraz przyjdę.
N: Ale...
Ja: Żadnych ale, poczekaj chwilę.
Weszłam do domu. W tym momencie ucieszyłam się, że rodzice wyjechali na kilka dni.
Weszłam do łazienki i wzięłam dwa ręczniki.
Stanęłam w drzwiach i pokazałam Niallowi, żeby wszedł.
Blondynek posłusznie wszedł.
Podałam mu ręcznik i spytałam:
Ja: Co powiesz na gorącą czekoladę i ciastka?
N: Chyba znasz odpowiedź. - uśmiechnął się szeroko i otulił ręcznikiem.
Zrobiłam nam gorącą czekoladę i wyciągnęłam ciasteczka z szafki.
Postawiłam je na stoliku i podałam Irlandczykowi jego czekoladę.
Usiedliśmy na kanapie. Wtuliłam się w blondynka i sączyliśmy powoli czekoladę.
Gdy już wypiliśmy dałam Niallowi jakąś suchą koszulę i spodnie.(miałam je po starszym bracie który się wyprowadził i zostawił je tutaj).
Zaproponowałam mu prysznic.
N: Nie, nie będę robić problemu. I będę już chyba leciał.
Ja: No dobrze, jak chcesz.
N: Ymm...Ginny spotkamy się jeszcze kiedyś? -powiedział nieśmiale.
Ja: Oczywiście, że tak! -uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam Nialla.
Mój blondynek wyszedł. Poszłam wziąć długo, gorącą kąpiel z bąbelkami. Dopiero, gdy weszłam do wanny. Dotarło do mnie co się stało przez ostatnie kilka godzin. Najprawdopodobniej były to najlepsze kilka godzin w moim życiu.

*oczami Sary*
~Polska, Gdańsk~
Heh...Ale się porobiło. Miałam cudowne życie. Mnóstwo przyjaciół.
Super rodziców. Wspaniały dom. Pieniędzy nigdy nam nie brakowało, w sumie to byliśmy całkiem bogaci. Do czasu kiedy okazało się skąd tata brał tyle pieniędzy. Wkręcił się w jakieś lewe interesy i... poszedł siedzieć.
Mama była zdruzgotana. Już sama nie wiedziałam jak mam ją pocieszać. Po kilku dniach, wpadłam na genialny pomysł.
Ja: Mamo...Może powinniśmy wyjechać? -spytałam niepewnie.
Mama popatrzyła na mnie tak, jak by chciała sprawdzić czy mówię poważnie.
Ja: Mam oszczędności i mogłybyśmy wyjechać do babci...
Mama: Do babci? Odbiło ci?
Ja: Mamo, pomyśl chwilę... Nie możesz cały czas się użalać!
Mama: No dobrze, spytam się mamy...
*miesiąc później*
Wszystkie rzeczy już spakowane. Wychodzę już z mojego domu na ulicy długiej. Wychowałam się tutaj.
Nie żałowałam wyjazdu. Oczywiście będę tęsknić za moją ukochaną galerią, i domem, i przyjaciółmi.
Za tatą nie będę tęsknić. Okazał się oszustem.
Pięć godzin później stałam już na lotnisku w Londynie.
Tak, w Londynie. Mama była Brytyjką, ale wyjechała z Anglii jak miała 3 lata i zamieszkała w Gdańsku.
Babcia, mama mamy mieszkała w Londynie od zawsze. Nigdy jej nie widziałam. Bardzo chciałam ją poznać.
Wezwałyśmy taksówkę i jakieś 15 minut później stanęłyśmy przed piękną kamienicą.

A do tego ten staw... Było po prostu jak w bajce.
Stanęłyśmy przed starymi drzwiami i zadzwoniłyśmy.
Otworzyła nam mała starsza pani. Miała siwe włosy i ubierała się jak typowe panie w jej wieku.
M: Hej mamo!- powiedziała radośnie do babci.
Na pewno nie będzie to problem jak u ciebie zamieszkamy?
Starsza pani odpowiedziała:
-Oczywiście, że nie, skarbie! Wejdźcie.
Weszłyśmy i było tam jak w typowej brytyjskiej kamienicy.
(wyglądała zupełnie jak na filmach). Znajdowałyśmy się w salonie.  Był tam kominek, sofa, biblioteczka i mnóstwo starych zdjęć.
Czuło się miłą i rodzinną atmosferę.
Babcia zaparzyła nam herbaty i położyła na stole herbatniki.
Usiadłyśmy przy kominku i rozmawiałyśmy. Babcia bardzo przypominała mi mamę. Wyglądały prawie jak dwie krople wody.
B: Niestety nie mam zbytnio luksusowych pokoi, ale mam nadzieję, że jakoś dacie radę do czasu jakiegoś remontu.
Ja: Damy radę. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Babcia zaprowadziła mnie na samą górę pod białe drzwi.
Otworzyłam drzwi. Był tam mały pokój na poddaszu.
Faktycznie nie był zbyt luksusowy, ale już wyobrażałam sobie jaki będzie ładny jak już będzie po remoncie.
Bardzo się spodobało mi się okno z parapetem, gdzie można było siedzieć i wpatrywać się w piękny park po drugiej stronie ulicy.
Musiałam znaleźć pracę, żeby zarobić na remont.
Miałam oszczędności, ale postanowiłam, że zostawię pieniądze na jakąś czarną godzinę. Wzięłam prysznic i ubrałam się w to:
Ubrałam jeszcze czarne okulary zerówki. Nie wiem dlaczego, ale bardzo lubiłam nosić okulary.
Powiedziałam mamie i babci, że wychodzę. Wzięłam mini mapkę miasta i metra, żeby się nie zgubić.
Blisko domu babci znajdowała się stacja metra. Zeszłam i pojechałam na Baker Street. Wyszłam i ujrzałam małą kawiarenkę.
Od razu mi się spodobała. Weszłam tam i zamówiłam kawę.
Usłyszałam rozmowę kasjerki z menadżerką.
Mówiły coś o tym, że szukają pomocy.
Podeszłam niepewnie i spytałam się:
-Przepraszam słyszałam, że szukają panie dodatkowej pracownicy...Może mogłabym się tu zatrudnić?
Menadżerka(M): Hmm... Czemu nie... Potrzebujemy kelnerki.
Idealnie. Jak miałam 15 lat pomagałam mojej cioci w kawiarni, właśnie jako kelnerka.
M: Nazywam się Megan, a to jest Alyssa. -pokazała na kasjerką.
Ja: Miło mi, Sara. 
Poszłam ze menadżerką do jej biura. 
M: Więc tak będziesz pracowała od godziny 11.00 do godziny 18.00 w weekend, a w tydzień od 10.00 do 18.00.
20 funtów za godzinę. Może być? 
Pokiwałam głową na tak.
M: Świetnie jutro zaczynasz!
Uradowana pożegnałam Megan i Alyssę.
Wróciłam do domu cała uradowana. Mama również ucieszyła się z mojej pracy. Sama znalazła ją jeszcze przed wyjazdem. Miała pracować w gazecie dla nastolatek w dziale muzycznym.
Mama znała się trochę na tym. Skończyła dziennikarstwo. Często organizowała koncerty u występy muzyczne.
Szczęśliwa zaczęłam wymyślać projekt mojego pokoju.

*oczami Arii*
~~
Jednak skończyło się na tym, że zasnęliśmy oboje wtuleni w siebie na kanapie.

Obudziłam się w objęciach Harrego. Chciałam po cichu i delikatnie  zejść z Loczka, ale jak zwykle moja koordynacja zawiodła.
Spadłam z rumorem na ziemię, budząc przy tym Harrego.
Hazza posłał mi ogromy uśmiech, jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem.
Weszłam do łazienki, a za mną Harry. Umyliśmy zęby i uczesaliśmy się. 
Ja: Teraz już możesz wyjść. - powiedziałam.
Harry posłał mi minę szczeniaczka, ale nie dałam się.
Lekko zasmucony wyszedł.
Ubrałam się w to co wcześniej wzięłam z domu:

Wyszłam z łazienki i cmoknęłam smutnego Hazzę w policzek.
Trochę się rozweselił i zeszliśmy na dół.
Chłopaków nie było.
H: Dziwne...Chłopaki powinni tu być.
Nagle z pokoju wyszedł Liam.
L: O wstaliście! Wszyscy poszli na zakupy do sklepu obok, żeby zrobić śniadanie. 
H: Ah! A co ich tak naszło?
L: Niall wrócił wczoraj bardzo uradowany z randki.
Więc rano też był w dobrym humorze i postanowił zrobić odświętne śniadanie.
Przypomniało mi się muszę się spotkać z Ginny!
Ja: Przepraszam was na chwilę.
Wyszłam i zadzwoniła do Ginny.
G: Halo?
Ja: Musimy się spotkać i wszystko mi opowiesz!
G: Okej, ale gdzie ty jesteś?
Ja: Yhm... W domu Harrego i chłopaków.
G: Co ty tam robisz?
Ja: Wszystko ci opowiem jak się spotkamy, ok?
G: Dobra. Tam gdzie zawsze za pół godziny.
Ja: Jasne, do zobaczenia!
Po skończonej rozmowie weszłam do kuchni, gdzie była już reszta chłopaków.
Podeszłam do Harrego i powiedziałam:
-Muszę już lecieć, dzięki za wszystko co dla mnie robisz.
H: Nie zostaniesz na śniadaniu? Liam robi naleśniki!
Ja: I tak już dużo dla mnie zrobiliście... Poza tym muszę się spotkać z Ginny.
H: Okej.
Chciałam już wyjść, gdy Harry zatrzymał mnie.
H: Czekaj...Może mógłbym twój numer telefonu, no wiesz...
Ja: Spoko. -przedyktowałam mu mój numer.
Ja: Jeszcze raz dziękuję za wszystko.
Pocałowałam go w usta i pożegnałam z resztą.


Okej to na dzisiaj tyle ^.^
Jeszcze raz wielkie dzięki za wszystkie komentarze!
Kocham was! :D










poniedziałek, 24 września 2012

Rozdział 8 :)

Joł, joł! <3
Co tam u was? Więc tak od razu przepraszam za ten rozdział :P Jak dla mnie jest taki sobie, ale sami oceńcie:

~~
D: Aria... Ja... przepraszam, zachowałem się jak totalny dupek. Chcę, żebyśmy znowu byli razem.
Ja: Podaj mi jeden powód dla którego miałoby się tak stać.
D: Kocham cię.

*oczami Arii*
Co? On mnie kocha? A kogo wcześniej wystawił? I to jeszcze w najgorszym okresie mojego życia.
Łzy napłynęły mi do oczu. Ale to nie były łzy radości, czy tęsknoty.
Były to łzy złości. Przypomniało mi się wszystko to, co zrobił mi Dominic.
A: Wynoś się! I nie wracaj! - krzyczałam.
D: Kochanie...
A: Nie nazywaj mnie tak! - krzyczałam jeszcze głośniej.
D: Aria, ale ja cię kocham!
A: Nienawidzę cię!
D:Co już zdążyłaś się pocieszyć, tak? Jesteś po prostu dzi***!
Nic nie odpowiedziałam.Weszłam znowu do domu, zatrzaskując drzwi.
Od razu podbiegł do mnie Harry.  O nic się nie pytał tylko mnie przytulił.
Szepnął do mnie:
-Chodź na górę.
Pokiwałam głową. Nie chciałam aby Leo, czy tata widzieli, że płaczę.
*oczami Harrego*
Wreszcie wróciła, ale dlaczego cała zapłakana?
Postanowiłem poczekać z pytaniami dopóki się nie uspokoji.
Złapałem jej rękę i poszliśmy do jej pokoju.
Usiedliśmy na kanapie. Aria wtuliła się we mnie wciąż płacząc.
Ja tylko głaskałem ją po głowie i powtarzałem, że wszystko będzie dobrze.
*oczami Arii*
Nie wiem w sumie dlaczego płakałam. Może to dlatego, że to spotkanie przywołało mi wspomnienia. Bolesne i ciężkie wspomnienia.
Cieszyłam się, że jest ze mną Harry. Pocieszał mnie, choć nawet nie wie dlaczego płacze i pewnie zadręcza się pytaniami kto to był i co tu robił.
Chciałam mu to wyjaśnić.:
Ja: To był mój były chłopak...
H: Nie musisz mówić, jeśli sprawia ci to ból...
Ja: Nie, naprawdę chcę się tym z kimś podzielić...
Harry popatrzył na mnie twarzą typu możesz mówić.
Ja: Więc zerwaliśmy jakiś miesiąc temu, właściwie to on ze mną zerwał...
Wtedy powiedział mi, że się zmieniłam i że tak naprawdę mnie nie kocha...- w tym momencie zawiesił mi się głos.
Jednak chciałam opowiedzieć historię do końca.
Ja: Uciekłam z tamtąd i od tamtej pory go już nie widziałam, aż do dzisiaj.
Dzisiaj wyznał, że mnie kocha i że chce być ze mną.
Ja powiedziałam , że nie chcę z nim być i że go nienawidzę.
A on wtedy zaczął mnie wyzywać od dziwek...- łzy znowu napłynęły mi do oczu.
Harry otworzył usta, a potem je zamknął. Jakby chciał coś powiedzieć, ale jednak zmienił zdanie.
Niespodziewanie objął moją twarz swoimi dłońmi i pocałował mnie.
Wytarł moje łzy i powiedział:
-Nie przejmuj się,  to zwykły dupek.
Przytuliłam go.
A: Wiem, że to może trochę głupio zabrzmi, ale może mogłabym się przespać u ciebie w domu?
H: Pewnie!
 Oboje się uśmiechnęliśmy.
Podeszłam do loczka i pocałował go w policzek.
A: Dziękuję.
H: Czekaj!
Popatrzyłam zdziwona.
H: Myślisz, że twój tata będzie zadowolony, że wychodzisz do mnie domu i to na noc?
A: Coś się wykombinuje.
Wziełam torbę i spakowałam rzeczy na zmianę i piżamę.
Zeszliśmy na dół i powiedziałam:
A: Tato, będziesz miał coś przeciwko jeśli zanocuję dzisiaj u Ginny?
T: Oczywiście, że nie, skarbie. Bawcie się dobrze. Tylko się nie przemęczaj pamiętaj, że dopiero co wyszłaś ze szpitala.
Już mieliśmy wochodzić, gdy tata nagle wstał.
T: Czekaj...
Modliłam się, żeby niczego nie podejrzewał. Nie zasnęłabym dzisiaj sama.
T: Przecież wy nie jedliście obiadu!
Odetchnęłam i powiedziałam:
A: Zjem u Ginny.
Tata nie chciał dać za wygraną.
T: Ale Harry też nic nie jadł.
H: Naprawdę jest pan bardzo miły, panie Sheperd, ale nie jestem głodny.
T: No dobrze. Lećcie już!
*oczami Harrego*
Dojechaliśmy pod nasz dom.
Weszliśmy i od razu powitali nas Zayn, Louis i Liam.
Zdziwiony brakiem Nialla spytałem się:
- A nasz kochaś jeszcze na randce?
Louis: Tak, szykował się na nią chyba z 3 godziny.
Zayn: Widzę, że ty też nie próżnowałeś.
Ja: Aria zostanie u nas dzisiaj, jakieś sprzeciwy?
Liam: Oczywiście, że nie.
Wszyscy się uśmiechnęliśmy.
*oczami Arii*
Właśnie! Przecież Ginny jest na randce z Niallem! A ja o wszystkim zapomniałam, okropna ze mnie przyjaciółka.
Na pewno napisze mi sms jak się skończy i wtedy do niej zadzwonię.
Zaczęłam rozglądać się po domu. W sumie zupełnie inaczej go sobie wyobrażałam. Ale był naprawdę ładny.
Liam: Jesteście głodni?
Ostatnie co jadłam to ohyde szpitalne żarcie. Więc zjadłabym coś smacznego.
H: Janse! To co pizza?
Wszyscy poparliśmy ten pomysł. Gdy Harry poszedł zamówić podszedł do mnie Louis.
Louis: Hej, sorki że pytam ale coś się stało, że zaszczyciłaś nas swoją obecnością?- brunet uśmiechnął się.
Ja: Długo by opowiadać... Powiem tak, Harry jest naprawdę wspaniałym człowiekiem.
Louis: Całowaliście się, tak? - uśmiechnął się jeszcze szerzej.
Ja: Niby skąd...Harry!
Wbiegłam do kuchni i powiedziałam:
Ja: Już się chwalisz? - uśmiechnęłam się.
H: Bo wiesz...Mam czym.
W tym momencie podniósł mnie i usadowił na blat w kuchni. Zbliżył się do mnie i pocałował.
Do kuchni wszedł Zayn i Lou z pytaniem czy już zamówiliśmy pizzę.
Zarumieniliśmy się, a ja ruszyłam do salonu gdzie siedział Liam.
Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, gdy do salonu wparował Lou z czterema kartonami pizzy.
Wszyscy zabrali się za jedzenie. Ja moją pizzę miałam na pół z Harrym.
Gdy już zjedliśmy była chyba jakoś 22.00.
Zayn: Może obejrzymy jakiś film?
Louis: Czemu nie. Ale jaki?
Harry: Może jakiś horror?
Liam, Louis i Zayn poparli. Ja osobiście nienawidzę horrorów, ale nie protestowałam.
Ogląliśmy chyba ''Lustra''. W sumie to chłopcy oglądali. To co ja robiłam, trudno było nazwać oglądaniem.  Cały czas nie patrzyłam. Harry widząc to objął mnie. Od tego momentu, czas leciał miło. Po skończonym seansie udaliśmy się do pokoi.
Harry podał mi ręcznik i wskazał drzwi do łazienki.
Weszłam do łazienki. Wzięłam bardzo gorący prysznic.
Ubrałam się w swoją piżamkę:


i wyszłam z łazienki. Harry uśmiechnął się na mój widok i powiedział:
H: Śpij na  łóżku, ja prześpię się na kanapię.
Ja: Co ty nie będziesz spał na kanapie! Ja jestem gościem, więc...
Harry podszedł do mnie i pocałował.
H: Jesteś słodka kiedy się kłócisz.
I wyszedł do łazienki się kąpać. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozglądać się po pokoju.
Oglądałam jego półkę z książkami. Było tam naprawdę mnóstwo tytułów. Zobaczyłam też album ze zdjęciami. Otworzyłam go. Jak on patrzył na moje zdjęcia, to ja popatrze na jego.
Był tam mały Harry z jego strarszą siostrą. Harry jako dziecko był jeszcze słodszy niż dziś.
Nagle usłyszałam za sobą:
H: Rewanż za bobasa w zupie?- uśmiechnął się szeroko.
Odwzajemniłam uśmiech. Chwilę później skończyło się na tym, że siedziliśmy na łóżku Harrego i rozmawialiśmy. Opowiedziałam mu o mamie i o Dominicu. Był pierwszą osobą(nie licząc Ginny) która to słyszała. Potem Hazza opowiedział o swojej rodzinie i o Holmes Chapel.  Potem rozmawialiśmy tak ogólnie. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy.
Po pewnym czasie jednak zachciało mi się spać. Wstawałam już z łóżka, gdy Harry złapał mnie za rękę:
H: A ty gdzie się wybierasz? Mówiłem, że to ja śpię na kanapię!
A: Ja też mówiłam!
I wyrwałam rękę z jego uścisku i pobiegłam na kanapę. Harry od razu wstał i również położył się na kanapie. Chwilę się jeszcze kłóciliśmy. Jednak skończyło się na tym, że zasnęliśmy oboje wtuleni w siebie na kanapie.
*oczami Nialla*
Obudziłem się i zobaczyłem wtuloną we mnie śpiącą Ginny.
Była taka piękna.
To było coś niesamowitego. W życiu się tak dobrze nie bawiłem.
Wpatrywałem się w nią, jednak po chwili jej oczy otworzyły się.
G: No hej, przystojniaku.
Ja: No hej, śpiąca królewno.
G: Chyba musimy się już zbierać!
Ja: No chyba tak.- uśmiechnąłem się.
Wstaliśmy i zabraliśmy swoje rzeczy.
G: Wiesz... nie zdążyłam ci podziękować za tą wspaniałą randkę. Nikt jeszcze nigdy nie zrobił dla mnie czegoś takiego.
Ja: Nie masz za co dziękować. To była czysta przyjemność.
Ginny przybliżyła swoją twarz do mojej i pocałowała mnie.
Chcwyciłem ją za rękę i zaprowadziłem do auta.


Tak już mówiłam, taki sobie :P 
Ale nie martwcie się już niedługo zacznie się dziać! <3





niedziela, 23 września 2012

Rozdział 7 :)

Aloha ^.^
Na początku: KOCHAM WAS! <3 Każdym komentarzem motywujecie mnie do dalszej pracy! ;D
Niektórzy martwią się jak mają 20 komentarzy, ja się jaram nawet jednym ;3 Więc dziękuję!
Zapraszam na mojego tt: https://twitter.com/TheMrsHazza (będę tam informować o nowych rozdziałach)
Mam jeszcze kilka nowości :)
Spytałam się was czy chciałybyście nowe bohaterki.
Odpowiedź była na tak, więc dodaję:
Justine (19 lat)
Kreatywna i ambitna dziewczyna. Wiele w życiu przeszła, jednak stara się o tym zapomnieć i cieszyć się życiem.

Sara (18 lat)
Mądra i inteligentna dziewczyna. Do tego atrakcyjna. Lubi się uczyć, ale umie się też dobrze rozerwać. Uwielbia żartować i robić psikusy znajomym.
Mimo tego, że nie ma problemem ze wzrokiem, uwielbia nosić okulary.

Te dwie nowe bohaterki powinny się pojawić już niedługo. :)
A teraz rozdział 7 :)

~~
Nie, to nie mogła być prawda. Wszystko zaczęło się już układać.
A to może tylko wszystko popsuć.

*oczami Arii*
Nie mogłam uwierzyć kto przede mną stoi. 
Stał i wpatrywał się we mnie.
Jego twarz zmieszała się, gdy zobaczył Harrego.
Tak. On stał przede mną. Kto?
Nie kto inny, tylko Dominic.
*oczami Dominica*
Chciałem naprawić swoje błędy. Nie chciałem z nią zrywać, ale po śmierci mamy zmieniła się. Wiem, to głupie, raczej nie mogła zostać tą samą wesołą i pełną życia Arią.
Ale co to za chora akcja? Co ten kolo robił u Arii?
Musiałem wszystko z nią wyjaśnić.
D:Możemy porozmawiać?
*oczami Arii*
W myślach odpowiedziałam sobie, że nie mamy o czym, ale stwierdziłam, że chcę zobaczyć co ma do powiedzenia.
H: Mam pójść z tobą?- spytał niepewnie Harry.
Ja: Nie, dam radę, ale dzięki. To będzie krótka rozmowa, zaraz wracam.
*oczami Hazzy*
Kto to był do jasnej cholery? Chciałem z nią pójść, ale wiedziałem, że to raczej nie moja sprawa i nie powinienem się wtrącać.
Usiadłem więc na kanapie i zacząłem rozmyślać, o czym rozmawia Aria z tym kolesiem.
*oczami Arii*
Ja: Masz mi coś do powiedzenie?- spytałam groźnie.
D: Aria... Ja... przepraszam, zachowałem się jak totalny dupek. Chcę, żebyśmy znowu byli razem.
Ja: Podaj mi jeden powód dla którego miałoby się tak stać.
D: Kocham cię.
*oczami Ginny*
Zbliżała się 17.00. Zaczęłam się już szykować na randkę.
Wzięłam prysznic i wyciągnęłam z szafy to:

Wiem, wiem. Mocno się odstawiłam, ale musiało być idealnie.
Spięłam włosy w kucyk, ale na bok.
Nie wiem jak, ale minęły już 2 godziny i usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam i otworzyłam. Stał w nich Niall. Również się odstawił. 
N: Wow! Ale ty jesteś piękna!
Ja: Dziękuję- zarumieniłam się.- Ty też nieźle wyglądasz.
N: Postarałem się specjalnie dla ciebie! To co idziemy?
Ja: Jasne.
Blondyn zaprowadził mnie do auta. Otworzył mi drzwi.
Po chwili już jechaliśmy. Jechaliśmy, jechaliśmy...
Z niecierpliwiona spytałam się:
Ja: Hej gdzie ty mnie chcesz wywieźć?- powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
N: To już niedaleko.
Miał rację. Za pięć minut Niall stanął i znowu otworzył mi drzwi.
N: Zamknij oczy!
Ja: Niall, co ty...
N: No zamknij, proszę.-zrobił minkę szczeniaka.
Ja: Niech ci będzie.
Zamknęłam oczy i pozwoliłam, żeby Niall mnie prowadził.
N: Już!
Otworzyłam oczy. To było niesamowite. Znajdowaliśmy się nad stawem. Był tam pomost, na którym stał stół przykryty obrusem i ozdobiony świeczkami.
N: I jak? Podoba się?
Uśmiechnęłam się bardzo szeroko i odpowiedziałam:
Ja: Naprawdę ty to wszystko zrobiłeś?
N: Wiesz, Liam trochę pomógł...
Ja: Jesteś wyjątkowy.
Przytuliłam go. 
N: Pozwolisz?- wyciągnął swoją dłoń ku mnie.
Ja: Oczywiście.
Blondynek zaprowadził mnie do stołu i odsunął krzesło.
Usiadł na przeciwko mnie.
N: Pamiętasz jak rozmawialiśmy o jedzeniu?
Ja: Pewnie, okazało się że oboje kochamy Nando's.
N: Właśnie dlatego zamówiłem jedzenie z tej o to knajpki. - uśmiechnął się szeroko i podniósł to góry srebrne przykrycie.
Zapachniało pięknie. Od razu wzięliśmy się za jedzenie. Mieliśmy wiele wspólnego, ale chyba najbardziej łączyła nas miłość do jedzenia. Gdy skończyliśmy, byłam pełna. 
Niall przerwał ciszę:
N: Co ty na to, że teraz popływamy?
Ja: Ty wariacie! Jest jakieś 20 stopni, więc woda ma pewnie jakieś 10.
N: To co z tego? Mam nawet mały konkurs!
Ja: Jaki?- spytałam zaciekawiona.
N: Kto pierwszy w wodzie, wygrywa. Przegrany musi zrobić jedną rzecz jaką chce wygrany. Wchodzisz w to?
W tym momencie stałam i zdjęłam wszystkie ciuchy z siebie zostając tylko w bieliźnie i pobiegłam do jeziora.
W połowie pomostu dogonił mnie jednak Niall. Do wody wpadliśmy  w tym samym momencie. 
Ja: Był remis! Jak to rozegramy?
N: Może chcemy tego samego?
Popatrzyłam na niego i w tym momencie jego twarz zbliżyła się do mojej i nasze usta dotknęły się. 
Woda była lodowata, tak jak mówiłam, ale całując się z Niallem, moje ciało było gorące. Oderwaliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy się.
N: Dobra, wyłaźmy stąd bo będziemy chorzy.
Wyszliśmy ze stawu i Niall poszedł po ręczniki.
Nie wiem jak to przewidział, ale może taki był jego plan.
Otuliliśmy się w ręczniki i usiedliśmy na pomoście.
Wpatrywaliśmy się w księżyc. Był dzisiaj wyjątkowo piękny. Choć w sumie teraz wszystko wyglądałoby pięknie z mojej perspektywy.
N: Wiesz co...Dzisiaj spadają gwiazdy!
Ja: Naprawdę? To niesamowite!
N: Może popatrzymy?
Nie mogłam pohamować szczęścia.
Jestem właśnie na idealnej randce z idealnym facetem.
Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie.
 Pokiwałam głową na tak.
Wstałam i sięgnęłam po moją sukienkę, teraz było mi po prostu zimno. Choć w środku było my gorąco. Niall zrobił to samo.
Przed stawem i pomostem, znajdowała się mała plaża.
Blondynek rozłożył na piasku koc i usiadł na nim.
Od razu usadowiłam się koło niego.
Po chwili już leżeliśmy i podziwialiśmy niebo.
W pewnym momencie Niall objął mnie i od razu zrobiło mi się ciepło. Wtuliłam się w jego tors. Czułam jego ciepło, zapach...
To wszystko pozwoliło mi zasnąć w środku jakiegoś lasu, wtulona w chłopaka, którego znam tak naprawdę bardzo krótko.
Czułam się przy nim bezpieczna.

Taki długi...Sorki, że tak mało o Arii i Harrym w tym rozdziale, ale w tym głównymi bohaterami byli Niall i Ginny. :)
Jak dla mnie te rozdział nawet może być :P Ale sami oceńcie ;3





sobota, 22 września 2012

Rozdział 6 :)

Heej!
Dziękuję za wszystkie miłe komentarze, uwielbiam Was! xoxo
Mam do was jeszcze pytanie:
Chcecie, aby pojawiły się nowe bohaterki?
Bo nie wiem, czy pisać np. o Lou i El,
czy wymyślić jakąś nową historię.
Cóż sami zadecydujcie! Piszcie odpowiedź w komentarzach! :D
***
~~
Odpowiedziałem i zasnąłem z uśmiechem na ustach.
*oczami Ginny*
Obudziłam się około 9.00. Byłam tak uradowana, że trudno to opisać. Wzięłam prysznic i sięgnęłam do szafy po to:

Zjadłam śniadanie i pojechałam do domu Arii po jakieś ciuchy dla niej. Potem wsiadłam w autobus i pojechałam prosto do szpitala.
*Oczami Arii*
Obudziłam się po okropnej nocy. Nie mogłam zasnąć, a gdy już zasnęłam, od razu się budziłam. Śnił mi się Harry.
Brakowało mi go.
Moje rozmyślenia przerwała Ginny. 
G: Heej! Jak się dzisiaj czujemy?
Ja: Hej! Nawet dobrze.-skłamałam. Czułam się okropnie. Wszystko mnie bolało i cały czas myślałam o Harrym.
Ja: Coś ty taka uradowana?
G: No wiesz...Mam dzisiaj randkę!
Uśmiechnęłam się, choć ona jedna była szczęśliwa.
Ja: A kto jest tym szczęściarzem?
G: Pewny słodki Irlandczyk.
W tym momencie do sali weszli chłopaki.
N: Ktoś mnie wołał?- blondynek uśmiechnął się szeroko.
Ginny wstała i przytuliła Nialla.
G: Hej to gdzie mnie dzisiaj zabierasz?
N: To niespodzianka!
Uśmiechnęłam się na ich widok. Wyglądali razem bardzo słodko.
Ginny bardzo podobał się Niall, i to chyba z wzajemnością.
W tym momencie weszła lekarka.
Lekarz: Mam dobre wieści, panno Sheperd.
Będzie mogła pani wyjść już dzisiaj!
Popatrzyłam zdziwiona i spytałam:
-Jak to? Nie miałam tu jeszcze leżeć tydzień?
Lekarz: Owszem, miałaś. Jednak twoje wyniki są bardzo dobre.
Nie możesz się jeszcze jednak przemęczać i musisz darować sobie jeszcze przez jakieś 2 tygodnie próby.
Oczywiście jeśli źle się czujesz, to możesz jeszcze zostać...
Ja: Nie, dzisiaj będzie dobrze.
Uśmiechnęłam się i pani doktor wyszła.
W drzwiach stanął Harry i zaproponował, że mnie odwiezie.
Ja: Nie będę ci robić kłopotu.
H: To żaden kłopot.
Ja: No ok.
Ginny podeszła do mnie i powiedziała:
-Co ty na to, że jutro zrobimy imprezę?
Ja: Ty to zawsze wiesz jak mnie uszczęśliwić!
G: A właśnie, mam dla ciebie ubranie.- mówiąc to zaczęła grzebać w torbie i dała mi plastikowy worek.
Louis: hmm...Co powiecie na to, że pomożemy wam zorganizować imprezę?
G: Świetny pomysł!
Uśmiechnęłam się i wyszłam z łóżka. Harry pomógł mi dojść do toalety. Wzięłam prysznic. Wyciągnęłam z torby to:
Spięłam włosy w koka.
Jeszcze chwilę się ogarniałam i wyszłam.
*Oczami Harrego*
Jak dobrze, że już dochodzi do siebie. Ulżyło mi.
Wczoraj stało się coś dziwnego. Była dla mnie miła.
Ciekawe dlaczego tak nagle zmieniła zdanie na mój temat.
No, ale cóż mi to nie przeszkadzało, wręcz mi się to podobało. 
Po chwili wyszła z łazienki.
Wyglądała pięknie.
H: Wow.
Aria: Coś się stało?
H: Nie, nic. Wyglądasz pięknie.
*Oczami Arii*
Uśmiechnęłam się.
Ja: Dzięki. To...Idziemy?
Harry wpatrywał się jeszcze we mnie chwilę, jednak po chwili potrząsnął głową i wymamrotał:
-Jasne.
*Oczami Nialla*
G: Dobra muszę już lecieć, bo zaraz mam autobus.
Na razie chłopaki i... do zobaczenia dzisiaj Niall.
Ginny wyszła z budynku.
Zayn: Nie chwaliłeś się, że masz randkę!
Louis: Ja tam widziałem, jak tańczył taniec zwycięstwa.
Chłopaki się śmiali, a ja się zarumieniłem.
Liam: Dobra to jedziemy do domu?
*oczami Harrego*
Wsiedliśmy do mojego auta.
Zapytałem się gdzie mieszka, a Aria podała mi adres.
Potem panowała cisza. Po chwili jednak, Aria powiedziała:
A: Hej...Mogę cię o coś spytać?
H: O co tylko chcesz.
A: Czy to prawda, że siedziałeś koło mnie przez prawie 3 doby?
H: Tak...Pewnie uznasz to za dziwne, ale po prostu się martwiłem.
A: Nie, to nie dziwne. Raczej słodkie.
Popatrzyłem się na nią i oboje się uśmiechnęliśmy.
Potem rozmowa szła jak spłatka. Rozmawialiśmy o wszystkim.
Podjechaliśmy pod jej dom.
A: Może wejdziesz?
Uradowany odpowiedziałem:
H: Jeśli to nie kłopot, to czemu nie.
Wziąłem torbę Arii i poszedłem za nią.
W drzwiach powitał mnie jej tata i Leo.
Leo przytulił się do Arii i potem do mnie.
Leo: Aria wróciłaś! I przyprowadziłaś Harrego!-rzekł uradowany malec.
Tata Arii, trochę zdziwiony, że mnie widzi powiedział tylko:
-Cieszę się, że już jesteście. Może chcecie herbaty?
Aria popatrzyła się na mnie pytająco. 
H: Nie, dziękuję.- odpowiedziałem.
A: Ja też, ale dzięki. To my pójdziemy do góry.
T.A.: Ok! Tylko niedługo będzie obiad. Harry oczywiście zostaniesz na obiedzie, tak?- uśmiechnął się pan Sheperd.
H: Nie będę robić problemu. Wszedłem tylko na chwilkę.
T: To żaden problem. Muszę ci jakoś podziękować, za to że opiekowałeś się Arią.
H: Nie ma za co dziękować. To była czysta przyjemność.
T.A.: No, dobrze lećcie już do góry.
*oczami Arii*
Zaprowadziłam Harrego do mojego pokoju.
Pokazałam na fotel, żeby usiadł. Ja usiadłam natomiast na łóżku.
A: Dzięki, że no wiesz... 
Nie pozwolił mi dokończyć,gdyż odpowiedział:
-Nie ma za co. Dla ciebie wszystko.
Wstałam i podeszłam do Harrego. Przytuliłam go.
Popatrzyłam mu w oczy. Nagle jego twarz zbliżyła się do mojej.
Nasze usta dotknęły się. Pierwszy raz, gdy się całowałam poczułam ciepło w środku. Rzuciłam mu się na szyję, nie przestając go całować. Oderwaliśmy się od siebie. Gdyż usłyszeliśmy, że Leo krzyczy na cały głos:
-Mówiłem, że będą się całować!
Popatrzyłam na Harrego i oboje wybuchliśmy śmiechem.
*oczami Harrego*
W środku cieszyłem się jak dziecko. Odkąd ją poznałem chciałem to zrobić. Była taka niesamowita.
Chwilę później rozmawialiśmy już.
H: To ty?- zaśmiałem się i pokazałem 
Wziąłem ramkę w ręcę i pokazałem na bobasa, który miał całą twarz w zupie.
A: O ty! - powiedziała, próbując zabrać mi zdjęcie.
Upadliśmy na ziemię i dostaliśmy kolejnego ataku śmiechu.
Obróciłem głowę w jej stronę i znów ją pocałowałem.
Mógłbym tak robić cały czas.
Aria uśmiechnęła się i podniosła się z ziemi.
A: Idę na chwilę do toalety. Rozgość się.
Uśmiechnęła się po raz kolejny i wyszła.
Usiadłem na krzesło. Nie mogło do mnie dojść, że w końcu ją pocałowałem i to dwa razy!
 Zobaczyłem na biurku zdjęcie Arii, gdy miała jakieś ok. 4 lat i obok stała jej mama.
W tym momencie stanęła za mną Aria.
H: Podobna jesteś do swojej mamy. 
A: Tak? Moim zdaniem zawsze była piękna, nawet rano kiedy wstawała, w przeciwieństwie do mnie. Aria uśmiechnęła się nieśmiało.
Zdałem sobie sprawę z jednej rzeczy. Jej mama BYŁA...
H: Wybacz nie powinienem...
A: Nic się nie stało.
Popatrzyłem jej w oczy. Znów chciałem ją pocałować. Jednak tym razem to ona pocałowała mnie.
To było cudowne. Wtopiłem ręce w jej piękne, blond włosy.
Nasze pocałunki przerwało pukanie do drzwi. Od razu się od siebie oderwaliśmy. Do pokoju wszedł tata Arii.
T.A.: Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale Aria ktoś do ciebie przyszedł. Pan Sheperd wyglądał na zmieszanego.
Aria chwyciła mnie za rękę(tak się cieszyłem,że chciałem krzyczeć jednak musiałem się opanować, więc uśmiechnąłem się tylko) i zeszliśmy na dół.
Arii momentalnie uśmiech zamienił się w dezorientację. 
Puściła moją dłoń.
Nie wiedziałem, kto przed nami stoi i dlaczego wywołał taki szok.
*oczami Arii*
Nie, to nie mogła być prawda. Wszystko zaczęło się już układać.
A to może tylko wszystko popsuć.

Jeszcze raz wielkie dzięki za komentarze!! <33 
Jesteście niesamowite! <33
Jeśli będzie co najmniej 2 komentarze to jutro dodam następny rozdział! :D